Wybory 2018: Na którego kandydata na radnego zagłosuję?

Mieszkam tu od 10 lat. Od sześciu prowadzę Puls Gminy, znacznie dłużej prowadzę działalność społeczną. Jestem pieszą, rowerzystką i jeżdżę samochodem po naszych drogach. Kupuję w lokalnych sklepach, korzystam z lokalnych usług, piję tą samą wodę co wszyscy, nad moją głową także latają głośne F-16, moje dzieci pobierają edukację w gminnych szkołach. Mogę powiedzieć, że znam trochę tą społeczność, jej problemy i życie codzienne. Nie jestem oderwana od rzeczywistości, twardo stąpam po ziemi, czytam, słucham, widzę. Dlatego pozwolę sobie napisać o moich preferencjach wyborczych. A czemu nie? Jedni mnie oskarżają, że jestem za wójtem, a inni obwiniają, że wspieram opozycję. Polejmy więc wodę na młyn!

Za miesiąc wybory samorządowe. Mam wrażenie, że w naszym kraju wszystkie wybory w ostatnich latach to walka o ogień. Nie ma normalnych wyborów, gdzie wybiera się lepszego zarządcę, mądrzejszego człowieka czy tego, który ma lepsze pomysły. Głosujemy jakby przeciw komuś, w obronie swoich wartości albo w obawie przed jakimś kataklizmem. Do tego każdy obiecuje co mu ślina na język przyniesie, często kłamiąc, naciągając i prowadząc nieuczciwą kampanię.
Brakuje mi trochę prawdziwej debaty na temat przyszłości, prawdy i strategii. Głosujemy tu i teraz, ale często kierujemy się nie merytoryką, a ideologią.
Niektóre wybory w moim odczuciu przypominają nawet konkurs piękności. Nic nie wiedząc o kandydatach, wybieramy tych, którzy mają ładniejsze zdjęcie na plakacie lub fajniejsze hasło reklamowe. Wszak kandydaci często nam się nawet nie przedstawiają, zachęcają tylko obrazki, a my nie drążymy i nie szukamy informacji. Jakże często partyjny znaczek w klapie wystarczy nam za rekomendację.

Mnie nie interesuje przynależność partyjna, ładna fotka ani kilka hasełek wygłaszanych na dwa miesiące przed wyborami. Interesuje mnie, co dany kandydat na radnego rzeczywiście zrobił przez ostatnie 2 - 4 lata? Jakim jest człowiekiem? Czy jest skuteczny? Czy lubi ludzi? Nie zagłosuję więc na radnego – śpiocha, który w mijającej kadencji tylko podnosił rękę w górę przy głosowaniu; ani na „świerzaka”, który poczuł powołanie do polityki miesiąc temu i przez ostatnie lata nic nie zrobił dla swojej społeczności. Nie zagłosuję na kłótliwego sąsiada, ani na panią, która obgaduje po wsi sąsiadów lub naśmiewa się z ich słabości.

Zagłosuję na kogoś, którego organiczną pracę obserwuję od dawna i który ma szerszą perspektywę niż czubek swojego nosa lub koniec swojej ulicy. To osoba, która odbiera telefon; pomaga, nawet, gdy nie jest wzywana. To zwyczajnie przyzwoity człowiek!

Część z Państwa oczekuje zapewne, że podam tu nazwiska moich faworytów. Nie zamierzam. Nigdy nie dzieliłam się na łamach gazety swoimi preferencjami. W dawnych czasach bywało, że ostrzej wypowiadałam swoje poglądy, sporo się jednak nauczyłam. Dziś uważam, że nie sztuką jest walenie na odlew we wszystkich, z którymi się nie zgadzam. Staram się nie dać ponieść szaleństwu oskarżania wszystkich o wszystko. Zbyt dużo jest wokół mnie słownej przemocy i nienawiści, nie zamierzam się do tego nurtu przyłączać. Cenię sobie moje poglądy, jednocześnie nie uważam, że jestem nieomylna czy wszechwiedząca. Na łamach Pulsu nie znajdziecie tekstów promujących z premedytacją tych czy innych polityków lub politykierów. Jak jest za co - to chwalę, gdy źle się dzieje - to ganię. Zawsze pisałam szczerze i od serca – tak jak czułam, starając się lawirować między rzeszą osób próbujących wywrzeć na mnie wpływ lub zmanipulować. Nie wiem czy mi się to udawało. Zapewne oceniacie to Państwo za każdym razem, gdy bierzecie do ręki gazetę. Ja mam jednak czyste sumienie. Robię to co lubię i najlepiej jak potrafię.

I pomimo podziałów, motywacji czy tysiąca innych względów zachęcam – 21 października idźmy na wybory i wybierzmy najlepszych.

Agnieszka Wilczyńska

PS. Na dzień dzisiejszy (22.09) nadal znany oficjalnie jest tylko jeden kandydat na Wójta – obecnie urzędujący.

Na którego kandydata na radnego zagłosuję?
Kategoria: