Hałas z rampy

12 września w holu szkoły podstawowej ul. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Dąbrówce odbyło się spotkanie w sprawie hałasów podczas przeładunku na rampie kolejowej w Palędziu. Kto nie mieszka w okolicy nie jest sobie wyobrazić jakie to uciążliwe. Podczas przesypywania kruszywa jest potworny huk, w niektórych domach nie da się rozmawiać normalnie przy zamkniętych oknach. Kilka razy już pisałam na ten temat, bez większych nadziei na zmianę. Wczoraj pierwszy raz uwierzyłam, że może być inaczej!

Na spotkanie  przybyło około 20 mieszkańców (głównie Dąbrówki), przedstawiciele gminy i PKP. Zorganizowano je na wniosek mieszkańców, przy czynnym udziale radnej Marty Jamont.

Na początku urzędnicy pokazali historię korespondencji oraz działań jakie podjęli w tej sprawie. Urząd (choć nie musiał) zlecił badania hałasu, z których wynika że w pewnych obszarach dla terenu zabudowy mieszkaniowej są przekroczenia norm. Badania przekazano do powiatu oraz do RDOŚ i ta instytucja będzie dalej działać. Wicewójt zapewnił, ze gmina jest po stronie mieszkańców. RDOŚ do końca października także ma przeprowadzić podobne badania. Gdy z nich także wynikną przekroczenia norm RDOŚ nakłada karę i nakazuje zaprzestania emisji hałasu do środowiska. 

Podczas dyskusji padało wiele argumentów i narzekań na hałas.

- W ostatnią sobotę rozpoczęli pracę o godz. 5.55. - Opowiadała jedna z sąsiadek rampy. - Mam potrójne szyby w oknach, nic to nie daje. Ekrany nic nie dają, odnosimy wrażenie, że nawet hałas jest większy, bo dźwięk jeszcze się od nich odbija.

- Przy zakupie domu deweloper nie informował nas o tej rampie. – Opowiadała inna pani. - Byłam na budowie wiele razy i akurat w tym czasie nie było przeładunku. Przez myśl mi nie przeszło, że to jest taki hałas.

Mieszkańcy dowodzą, że hałas wzmógł się po wycięciu drzew i budowie parkingu przy dworcu PKP. Gmina zadeklarowała, że zostaną tam posadzone nowe rośliny.

Rampa należy do PKP i tylko od nich zależy, czy cokolwiek się zmieni. Jest wynajmowana firmom na czas przeładunku. Dyspozytor, który siedzi w Opalenicy nie ma pojęcia, czy te firmy działają zgodnie z regulaminem, według którego rozładunku można dokonywać w porze dziennej (widnej) w godz. 6.00 – 22.00.

Mieszkańcy dzwonią na policję, gdy regulamin jest łamany. Mandat, na przykład za zakłócanie ciszy nocnej, może wynosić 500-1000 zł.

Na spotkaniu padł pomysł przeniesienia gdzieś rampy.

- Tor kolejowy to nie jest zwykła droga. - Odpowiadał przedstawiciel PKP - Trzeba się liczyć z wieloma uwarunkowaniami. Nie wiemy gdzie można przenieść rampę.

Ostatecznie zebrani doszli do wniosku, że najskuteczniejszą formą może być napisanie petycji do PKP (gmina zadeklarowała pomoc) o zmianę kwalifikacji naszej rampy na „niedostępna do rozładunku towarów: pylących, uciążliwych zapachowo, generujących duży hałas”.

Pomimo, że spotkanie miało mieć charakter pytanie – odpowiedź, zamieniło się w „burzę mózgów”, która zaowocowała konkretnymi propozycjami. Wierzę, że to się może udać.

Agnieszka Wilczyńska

Kategoria: