III Męczennica Rowerowa pełna słońca i niespodzianek

Już na starcie do III Męczennicy Rowerowej nie obyło się od małej niespodzianki: w Parku Skórzewskim zjawił się prawdziwy weteran poznańskich szlaków, kolega Andrzej, lat 80!, który na Męczennicę przyjechał aż z poznańskiego Piątkowa (miał 15 km „w nogach”!). Ba! Był w Parku Skórzewskim najwcześniej z pozostałych pięciorga spragnionych ruchu cyklistów. Niespodzianką dla uczestników okazał się też pakiet czekoladowego dopingu, przygotowany przez Przewodnika Męczennicy. W dodatku każdy z uczestników mógł korzystać ze wspomagania bez ograniczeń, również na trasie, tzn. według potrzeb. Kolejną niespodzianką III Męczennicy było to, że liczba uczestników stopniowo rosła. W Głuchowie dołączyła do nas Małgosia z Dopiewa. Mało brakowało, a do dołączenia do peletonu skusilibyśmy (m.in. czekoladowym dopingiem) również międzynarodową parę cyklistów z Dąbrówki. Przeszkodą okazały się zbyt cienkie opony ich „wyścigówek”. Nie podołaliby z takim sprzętem na survivalowym odcinku męczennicy - między Komornikami a Jarosławcem.

Kolejna niespodzianka czekała nas w Puszczykówku, podczas konsumpcji kawy i znakomitych lodów w znanej lodziarni pp. Kostusiaków. Oto nagle, do bramy słynnego ogródka, zajeżdża na rowerze, niczym czarny orzeł, Piotr Kurek – człowiek - instytucja, mężczyzna pełen zasług i cnót wszelakich, z którym znajomość ubogaca każdego rowerzystę. Dołącza do naszej rozgadanej kompanii, dzieli się uwagami z ostatniej swojej wyprawy w Bieszczady, a następnie prowadzi nas, sobie tylko znanymi dróżkami wprost do muzeum słynnego podróżnika i pisarza - Arkadego Fiedlera.

A tutaj kolejna miła niespodzianka, kolejny zacny człowiek spotkany na naszym niedzielnym szlaku! Przed domem- muzeum wita nas osobiście Arkady Radosław Fiedler – obecny gospodarz muzeum, polski polityk i samorządowiec, poseł na Sejm V, VI i VII kadencji; a nadto podróżnik i muzealnik. Prywatnie świetny gawędziarz i serdeczny, ciepły człowiek. I z tym właściwie mieliśmy wielki kłopot: czy zwiedzać bogate i niezwykle oryginalne muzeum, czy też - na ocienionej ławeczce - posłuchać opowieści Gospodarza o egzotycznych lądach i ich mieszkańcach.

Powrót przez Puszczykowo, Łęczycę i Wiry  - to już była przysłowiowa „bułka z masłem”, zwłaszcza że cała niedziela była przepiękna – słoneczna i ze sprzyjająca kolarzom różą wiatrów. Po zakończeniu męczennicowej pętli, w Parku Skórzewskim, na „oficjalnym” liczniku Przewodnika III Męczennicy Rowerowej wyświetlił się dystans 50,0 km (średnia prędkość: 17,0 km/h i prędkość maksymalna: 39,0 km/h). Na mecie mogę śmiało i z satysfakcją napisać, że wszystkie intencje – fizyczne i duchowe (także te indywidualne: „muszę zrzucić parę gramów”) męczennicy zostały wypełnione.

Film: https://youtu.be/uREJ5AL2B0k (Autor: Pan Darek)

Na koniec obiecaliśmy sobie wszyscy wyjazd na kolejną, IV Męczennicę Rowerową - tym razem na znakomity Festiwal Country do Wolsztyna – w niedzielę 12 sierpnia. Szczegóły wkrótce.

IR, tekst i zdjęcia nadesłane

III Męczennica Rowerowa pełna słońca i niespodzianek
Kategoria: