„Wjechał Pan na zakazie” – „No i co z tego”

Na zaproszenie jednego z mieszkańców byłam dziś na ul. Leśnej w Dąbrowie, na odcinku między ul. Leśną a Szafirową. Tam, przez prace budowlane, ruch został ograniczony tylko do pracowników budowy oraz mieszkańców. Autobusy jeżdżą inną drogą. Obowiązuje znak "B-1 Zakaz ruchu w obu kierunkach", którego kierowcom, którzy sami zdawali na prawo jazdy tłumaczyć nie muszę, a także znak uzupełniający „Nie dotyczy poj. budowy, dojazdu do posesji oraz transportu komunikacji zbiorowej”. Staliśmy na skraju ulicy około 10 minut i rozmawialiśmy i postępach w pracach na budowie. W tym czasie przez "zamknięty" odcinek drogi przejechało kilkanaście samochodów. Według mojego rozmówcy – nie jego sąsiadów. Wjechali więc perfidnie łamiąc przepisy. Robiłam im zdjęcia, jeden z samochodów przejechał koło nas i cofnął, aby nawiązać konwersację:
Kierowca: Dlaczego mnie Pani nagrywa?
Ja: Nie nagrywam, tylko robię zdjęcia.
Kierowca: Dlaczego?
Ja: Wjechał Pan na zakazie?
Kierowca: No i co z tego?
Ja: Dozwolony jest tu dojazd tylko do posesji? Czy Pan tu mieszka?
Kierowca: Mieszkam w Zakrzewie, nie jest napisane do jakich posesji. Jeśli Pani to gdzieś opublikuje, będzie miała Pani problemy.
Ja: Na policji.

Nie lubię cwaniakowania i piętnuję je jak umiem. Nie akceptuję łamania przepisów z premedytacją i uśmiechem na ustach. Nie rozumiem, czemu ludzie to robią. Zdaję sobie sprawę, że utrudnienia na drodze dla niektórych to za duży stres, a pojechanie 100 metrów dalej objazdem to zbytni wysiłek. Niech jednak kierowcy – cwaniaki mają świadomość, że to łamanie zasad prawa lub umowy społecznej i prędzej czy później się na tym przejadą! 
Fotki wysyłam na policję.

Agnieszka Wilczyńska

Dąbrowa ul. Leśna
Kategoria: