I po meczu

20 maja odbył się mecz piłki nożnej Lech Poznań – Legia Warszawa. Kibice goście znów przesiadali się z pociągów do autobusów na stacji PKP Palędzie/ Dąbrówka.

Bywało w latach ubiegłych, że akcje przesiadkowe przebiegały sprawniej i spokojniej. Bywały też spokojniejsze mecze.

Mecz zakończył się przed czasem, gdy około 76 minuty kibice gospodarzy wtargnęli na murawę oraz wrzucili race. Lech Poznań przegrywał wówczas 2:0. Wojewoda Wielkopolski zdecydował, że mecz nie zostanie wznowiony.

Obradująca w trybie pilnym Komisja Ligi podjęła decyzję, że mecz zakończył się walkowerem (3:0) dla gości. Lech Poznań nie będzie składać odwołania od tej decyzji. Legia Warszawa wyjechała z Poznania jako Mistrz Polski.

24 maja odbędzie się kolejne postępowanie dyscyplinarne w sprawie wydarzeń w trakcie meczu. Poznańskiemu klubowi grożą grzywny. Póki co, Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann podczas konferencji prasowej 21 maja poinformował, że zdecydował o zamknięciu Inea Stadionu na osiem meczów (pięć spotkań ligowych i trzy  pojedynki eliminacji Ligi Europy odbędą się bez udziału publiczności). 

Andrzej Borowiak, rzecznik Prasowy Policji w Poznaniu w poniedziałek na Twitterze zapowiedział: „Kilkudziesięciu policjantów już od wczoraj analizuje monitoring zabezpieczony na stadionie Lecha Poznań. Identyfikują sprawców skandalicznego zachowania na meczu. Jeszcze dziś pierwsze zatrzymania podejrzanych.” W poniedziałek zatrzymano pierwszych sześć osób.

Od jakiegoś czasu stacja PKP Palędzie jest stacją przesiadkową dla przyjezdnych kibiców w drodze na stadion przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu. Zawsze największe zainteresowanie i zamieszanie sprawiają kibice przyjeżdżający z Warszawy. Tak było także tym razem. Dwa tysiące kibiców przyjechało w niedzielę po godz. 15.00, przesiadło się w autobusy i odjechało do Poznania. Taką samą drogę pokonali w drodze powrotnej, z tym, że odbyło się to znacznie głośniej. Przy wsiadaniu do pociągów kibice odpalili fajerwerki i petardy, nie dając spać okolicznym mieszkańcom.

Przyjazd kibiców do Dąbrówki wywołuje u mieszkańców bardzo silne i mieszane uczucie. Jedni głośno protestują przeciwko zakłócaniu spokoju bardzo gęsto zamieszkałej okolicy. Inn wychodzą na spacery i oglądają konwój jak atrakcję turystyczną.

Kto wydaje decyzję, że kibice przyjadą właśnie do nas?

Miejsce przesiadki kibiców ustala PKP wraz z policją. Organizatorem zabezpieczenia transportu kibiców Legii Warszawa zajmuje się Komenda Miejska Policji w Poznaniu, Wydział Ruchu Drogowego.

- Kibice Legii Warszawa przyjechali na stację Palędzie, ponieważ stacja Poznań Starołęka, na której zwykle kibice przyjezdni przesiadali się z pociągu do autobusów jest w remoncie. – Tłumaczył mi trzy lata temu roku mł. asp. Maciej Święcichowski, Zespół Prasowy KWP w Poznaniu - Natomiast stacja Poznań Junikowo jest za mała na przyjęcie takiej ilości kibiców oraz autobusów potrzebnych do ich przetransportowania na stadion. Wiązałoby się to z dłuższym wyłączeniem z ruchu okolicznych ulic, co spowodowałoby duże utrudnienia komunikacyjne. Alternatywą był także Poznań Główny, co z oczywistych względów było wykluczone. Każdorazowo o wyborze stacji decyduje analiza sytuacji. Na tej podstawie wybierana jest optymalna opcja.
Słowa te choć archiwalne idealnie pasują do obecnej sytuacji. Niestety nic się nie zmieniło.

- Miasto Poznań, Policja lub inne podmioty nie konsultowały, nie uzgadniały lub w inny sposób nie kierowały zapytania w zakresie możliwości wykorzystania stacji w Palędziu i przyległej do niej ulicy Kolejowej jako punktu przesiadkowego kibiców piłkarskich w dniu 22 marca 2015 r. – tak odpowiadał w 2015 roku na pytania zaniepokojonego mieszkańca Dąbrówki Zastępca Wójta, Paweł Przepióra. - W zakresie lokalizacji punktu przesiadkowego kibiców nie jest wymagana zgoda Wójta. Konsultacje z sołtysami nie odbyły się, bowiem to nie Urząd Gminy Dopiewo jest organizatorem przejazdu kibiców, nie jest także stroną mającą wpływ na ustalenie miejsca przesiadki, a także Organizator przejazdu nie poinformował w żaden sposób Urzędu Gminy o lokalizacji punktu przesiadkowego kibiców.
Dokładnie taka sama sytuacja była i w tym roku.

Jednym słowem od trzech lat nic nie zrobiono, aby mieszkańców gminy Dopiewo uchronić przed kibicami „gości”. Nie jest to jednak wina naszych włodarzy, którzy zostają taką decyzją zwykle obdarowani z góry i zaskoczeni.

***
Uważam, że każdy ma prawo spędzać czas jak lubi. Jedni idą na pielgrzymkę, inni do teatru czy biegną w maratonie. Wszystko jest w porządku, póki nie uprzykrzamy życia innym. Nocne hece na dworcu w Palędziu to jednak przesada.

Jeden z internautów zauważył, że kibicom wolno więcej niż innym. W każdej innej sytuacji, grupa choćby potencjalnie agresywnych obywateli zostałaby przez policję natychmiast spacyfikowana, jak to się dzieje choćby pod Sejmem w Warszawie.

Agnieszka Wilczyńska

Dabrówka
Kategoria: