Chodź, „pokeszujmy”!

Geocaching to gra terenowa, współczesna forma podchodów. Takie trochę szukanie skarbów, a przy tym świetna zabawa.

O swoich „skarbach” opowiedziały mi Panie Agnieszka i Magda, które od trzech miesięcy są tak zaangażowane, że każdy spacer, wycieczkę rowerową czy wypad do rodziny łączą teraz z poszukiwaniem „keszy”. Pani Agnieszka ma 107 „karbów”, Pani Magda ma 111.

Co to jest „kesz”?
Kesz (cache) to jest skrytka, rodzaj pojemnika różnej wielkość, w której schowane są fanty i logbook*. Szuka się ich na podstawie współrzędnych geograficznych zamieszczonych na mapie na stronie internetowej. Są pochowane przez różne osoby zarejestrowane w grupie „geokeszerów”. Są schowane w mniej lub bardziej widocznych miejscach, np. na drzewie, w dziupli, zakopane pod ziemią… Każdy „kesz” jest zarejestrowany na stronie internetowej. Tam też znajdują się opisy miejsc, „keszów”, ich rodzaje, oznaczenia, mapy. W „keszu” znajduje się jeszcze fant, który można zabrać. Wtedy jednak należy włożyć coś w zamian. Najczęściej są to małe przedmioty, łatwe do schowania. Pani Magda ma zawsze przy sobie cały zestaw fantów na wymianę, tak na wszelki wypadek.

- Warunkiem jest, aby się nie zdradzić przy szukaniu. To w końcu tajemnica. Czasem wyglądamy bardzo podejrzanie. Rozglądamy się, zaglądamy do zakamarków, macamy ogrodzenia. Ostatnio zrezygnowałam, bo „kesz” znajdował się na terenie ogródka przy przedszkolu – opowiada jedna z pań.

- Do niektórych „keszy” jest bardzo trudno się dostać. Raz prawie zakopałyśmy się w błocie, innym razem „kesz” był ukryty na wysokości 3 metrów na drzewie. – Opowiada druga z Pań. - Są jeszcze takie „kesze”, gdzie trzeba rozwiązać zagadkę, aby w ogóle do niego dojść. Zdarzają się też „multiskrytki”. W pierwszej lokalizacji należy coś odszyfrować, policzyć, a wynik stanowi wskazówkę do odkrycia kolejnej lokalizacji. Albo „mistery” czyli w opisie „kesza” jest zagadka, czasem jest podpowiedź, dopiero po jej rozwiązaniu znajduje się współrzędne.

- Zaczęło się od tego, że chciałyśmy w nowy, ciekawy sposób spędzić czas z naszymi dziećmi. Pierwszy „kesz” znalazłam w naszym lesie w Zakrzewie. W sumie (na ten moment) w lesie są cztery „kesze”, ale na terenie naszej gminy jest ich wiele więcej. Oczywiście nie są widoczne dla zwykłego spacerowicza. – Odpowiada Pani Magda na pytanie, skąd ta pasja. – Szukanie z dziećmi jest wspaniałe, ale bez nich też daje to sporo satysfakcji. Dzieci mi zabroniły już szukać samemu dużych skarbów.

- Największa przygoda jest wtedy, gdy można zebrać kilka „keszy” na raz. – Opowiada Pani Agnieszka. – Na spacery, wycieczki rowerowe czy wakacje specjalnie już wybieramy miejsca, gdzie znajdziemy „kesze”. Już nie chodzimy na spacery bez celu. Dzięki geocachingowi poznajemy dużo nowych miejsc, do których nie trafiłybyśmy bez tej gry. Niektóre miejsca są świetnie opisane, przez co poznajemy także sporo historii. Ale przede wszystkim robimy to dla frajdy.

- To jest bardzo uzależniające. Czasem, gdy „kesze” są blisko siebie, trudno zrezygnować z szukania kolejnego. Ostatnio chodziliśmy z dzieciakami 6 godzin.

- Są jeszcze „geokrety” czyli wędrujące fanty ze specjalną etykietą. Można kreta zabrać, ale należy go odłożyć do innej skrytki. Czasem kret w swym opisie ma zaznaczone dokąd wędruje. Miałam kreta, który miał napisane, że wędruje do Doliny Krzemowej. W momencie, gdy go wzięłam miał już przebyte 3 tys. km. Na www rejestruje się skąd się kreta wzięło i gdzie oddało.

Po 100 zdobytych „keszach” uzyskuje się pierwsze odznaki PTTK, kolejne są po 250, wtedy obowiązkowe jest już zakładanie swoich „keszy”.

Ruch geocachingowy w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie. W mediach społecznościowych są grupy miłośników, fora dyskusyjne, specjalne serwisy poświęcone tej tematyce. „Kesze” stały się narzędziem promocyjnym np. pierścienia wokół Poznania. Organizowane są specjalne imprezy dla „keszerów”, nocne poszukiwania. „Geokeszerzy” mają nawet swój slang, a osoby nieszukające nazywane są - tak jak u Harrego Pottera – mugolami.

Gdzie można się zapisać? Kilka najpopularniejszych adresów:
- www.geocaching.pl
- www.geokret.org
- www.geocaching.com

Gdzie można szukać? Na całym świecie!

Nie wiem jak Państwo, ale mnie się ta zabawa bardzo podoba. Do zobaczenia w terenie!

Agnieszka Wilczyńska

 

*logbook – w każdym „keszu” znajduje się dziennik (zwykle w wersji mini) dokumentujący historię tych, który odnaleźli dany skarb. Informację „Byłam tu” należy także umieścić na stronie internetowej.

Mapa aktualnych "keszów" w naszej okolicy
Kategoria: