O historii za płotem

Każda nasza wieś, każdy kamień kryje historie. Dlaczego nie znamy ich? Dlaczego nie celebrujemy naszej polskości i lokalności?

Byłam kiedyś na wycieczce na Kubie. Wyspa dość mała, a jej historia współczesna nie sięga zbyt daleko. Jednak niesamowicie zaskoczyło mnie, że właściwie w każdej wsi, na każdym rozstaju dróg była narodowa flaga, pomnik, tablica i historia. W każdym miejscu, w którym się zatrzymywaliśmy czuć było dumę z tego, co wydarzyło się dawno temu. Chwalono się tym, że tu bohater narodowy był, tu spał, a tam odpoczywał.
Historia Kuby nie jest tak bogata jak polska. Tu nad Wisłą i Wartą mamy w każdej wsi historię co najmniej kilkusetletnią. Prawie każdy przydrożny kamień może opowiadać dzieje od Piasta Kołodzieja, przez rycerskie szlaki i zawieruchy wojenne. Dlaczego więc się tym nie chwalimy? Czemu nie celebrujemy? Niegdyś, przygotowując trasę rajdu pieszo – rowerowego „Poznaj Palędzie” naliczyłam co najmniej kilkanaście historycznych i ciekawych miejsc związanych tylko z tą miejscowością, które zasługują na to aby je pamiętać. To tu urodził się przyszły święty katolicki o. Marian Żelazek, tu miała miejsce katastrofa lotnicza, tu prawdopodobnie odbyła się spora bitwa Polaków z Krzyżakami. A Palędzie nie jest przecież najstarszą wsią w naszej gminie. Znacznie bogatsze losy mają Konarzewo czy Skórzewo. Tu, za naszą miedzą działy się istotne wydarzenia dla Powstania Wielkopolskiego. Mieszkańcy naszej gminy walczyli na wszystkich europejskich frontach II Wojny Światowej. Znają te historie lokalne władze, historycy, lokalni zapaleńcy, rodziny, zaangażowana młodzież. Można poczytać w książkach, w internecie. Tylko komu się chce? W szkołach także ma wyodrębnionego przedmiotu „edukacja lokalna”, a nauczyciele z innych stron Poznania czy Polski nawet sami nie wiedzą, jakie perełki mają pod nosem.

Nasz stosunek do historii jest skrajnie różny. Jedni żyją historią, inni przypominają sobie o ważnych wydarzeniach naszego kraju przy okazji świąt państwowych albo podczas urlopu zwiedzając zabytkowe obiekty. Dokładnie pamiętamy daty bitwy pod Grunwaldem, rozpoczęcia II Wojny Światowej, wprowadzenie stanu wojennego… Całą resztę niby znamy, ale tylko pobieżnie. Wydaje mi się, ze historię do XIX wieku znamy lepiej, gorzej z historią współczesną. Lubimy pamiętać i wspominać wielkich Polaków i chwalebne momenty. Rzadziej przypominamy sobie wydarzenia mniej dumne dla naszej historii. W najlepszej sytuacji są dzieci w szkole, które regularnie mają przypominane wszystkie wydarzenia chronologicznie. Ile im z tego zostanie w głowie na stałe zależy od ich rodziców i indywidualnych zainteresowań.

Marzy mi się oznakowanie wszystkich tych miejsc, choćby skromnymi tablicami z krótkim opisem osób i zdarzeń. Abyśmy byli bardziej świadomi, bardziej lokalni, bardziej patriotyczni. Może pochodzimy skądś daleko, znaczna część naszych nowych sąsiadów pochodzi z Polski, czasem jej najodleglejszych zakątków – ja pochodzę z Łodzi. Część z nas właśnie tu znalazła swoje miejsce na ziemi. Miejmy świadomość, że budujemy nasze domy w okolicy osady z XII wieku lub naszym sąsiadem jest potomek bohatera walk o niepodległość naszego kraju. Nie chowajmy naszej historii po strychach. Chwalmy się tym co jest ważne i piękne.

Agnieszka Wilczyńska

Ruiny przy rozbiórce historycznych zabudowań w Dopiewie (2013 rok)
Kategoria: