Chodzi lisek koło drogi… czyli morderstwo w ogrodzie

Wiosna 2017
W naszej okolicy zamieszkał bażant. Chodzi wzdłuż ogrodzeń po drodze. Codziennie słyszę jego charakterystyczne krzyki. Przyznaję, że lubię tego słuchać. Nasłuchuję raz z lewej, raz z prawej. Zagląda też do moje ogródka, lubi sobie siadać pod sosną. Czasem mam wrażenie, że się mnie wcale nie boi. Nie ucieka gdy wychodzę z aparatem fotograficznym. Można by rzecz, że jest naszą maskotką osiedlową. Do ogrodu sąsiadów też zagląda, podobno nawet u nich mieszka.

Jesień 2017
W pewien słoneczny, sobotni poranek piję kawę z mężem na kanapie i spoglądamy w okno. Idzie sobie nasz bażant spokojnie i znika za tują. W 5 sekund po nim skrada się lis. Nie zdążyliśmy wziąć kolejnego łyka kawy, gdy nasz bażant padł ofiarą drapieżcy. Szybko wyskoczyliśmy z domu, ale było już za późno. Ptak zagryziony leżał na trawniku, a obok czujnie przyglądający się nam lis. Ja się przestraszyłam. Mąż przegonił rudego.

Wiosna 2018
Lis mieszka wciąż w naszej okolicy. Ostatnio widziałam go o zmierzchu jak spacerował drogą. Bażant dawno już zabity. Nikt z sąsiadów nie hoduje już kur ani kaczek, na kogo więc zapoluje?

Lubię czasem w spokoju poobserwować, co się wokół mnie dzieje. Polecam to wszystkim.

Agnieszka Wilczyńska

Chodzi lisek koło drogi… czyli morderstwo w ogrodzie
Kategoria: