Odcinek 483 powieści „Dąbrówka – raj odnaleziony”

Stoję pod Stokrotką i palę papierosa. Czekam na otwarcie poczty. Panie na poczcie są bardzo punktualne, raczej nie zdarza im się otworzyć przed godziną 10.00. Widzę, że takich jak ja jest tu kilku. Tylko oni siedzą „na czatach” w samochodach i przeglądają telefony. Przepraszam smartfony. Ciekawe czy w tych smartfonach jest lepszy świat. Bardziej kolorowy… Ja nie wolę obserwować. Mam kilka minut, żeby spokojnie wypalić papierosa. Kiedyś podczas czekania człowiek miał czas na chwilę nudy lub pomyślunku. Głowa się uspokajała na chwilę. Teraz cały czas dostarczamy sobie informacje. Nie dajemy sobie ani chwili wytchnienia.

Na poznańskiej ruch spokojny. Przez te dwa dni, kiedy przejazd kolejowy był zamknięty w jakiś niewytłumaczalny sposób zlikwidowały się korki w Dąbrówce. Nagle okazało się, że przez wieś mogą jeździć tylko Ci, którzy muszą i da się z tym żyć. Wszyscy się bali tego remontu jak ognia. Sama widziałam oczami wyobraźni paraliż komunikacyjny gminy. A tu proszę. Skutek odwrotny. Jedni się cieszą, inni pewnie mniej. Zwłaszcza mieszkańcy ul. Malinowej, na której znacznie zwiększył się ruch. Obstawiam, że zaraz do Urzędu Gminy wpłynie petycja, żeby zamknąć przejazd na fest. Wtedy się dopiero zacznie wojna dopiewsko- dopiewska!

A tak z innej beczki, ale o przejeździe. Że drogowcom przychodzi w ogóle do głowy pomysł, żeby remontować takie miejsca! Zawsze się zastanawiam, czy zanim zaplanują taki remont, zanim wbiją łopatę, to byli w tym miejscu i zastanowili się jakie zamieszanie to wywoła. Tak sobie myślę, że można by to było zrobić w weekend albo chociaż w wakacje. Tym razem drogowcy postawili symbolicznie znaki, jak to miejsce objechać. Co niektórym mogły się pomylić „odjazd do Dąbrówki” z „Objazd ul Komornickiej”. Bawi mnie też widok zaskoczonych kierowców zatrzymujących się przed zablokowanym przejazdem. I co teraz? Jak ktoś nie zna okolicy, to jest w czarnej …, uratować go może tylko GPS w smartfonie, z mapą już raczej nikt nie jeździ, a zwyczaj zwykłego pytania o drogę zanikł dawno temu. Może mądre urządzenie nie puści klienta przez wieś ulicą Malinową. Ale tego nikt pewien być nie może. Może poprowadzi przez Więckowice. W sumie, to nie chciałabym być na ich miejscu, ale mogę się założyć, że gdzieś kiedyś będę.

A te betonowe słupki pod Stokrotką. Rewelacyjny pomysł. Może przed terrorystami nie ochronią, ale przynajmniej nikt nie parkuje w drzwiach do sklepu. Tak, to chyba jedyne ograniczenie, jakiego nie może sforsować kierowca zdesperowany, że musi zaparkować jak najbliżej. Żadne zakazy parkowania, znaki, prośby nie skutkują. Wczoraj widziałam w tym właśnie miejscu autko zaparkowane na ulicy naprzeciwko drzwi, zaraz za słupkami. Wolne miejsca parkingowe były 20 metrów dalej.
Tu z parkowaniem jest i tak nieźle. Przy szkole na Malinowej to jest dopiero wolna amerykanka. Zwłaszcza pod nową częścią. Pomijam tych, którzy parkują na 2 miejscach postojowych. Najechać na linię się każdemu zdarza, najgorsi są Ci, co świadomie tarasują drogę

O, kolejny dzieciak przemknął na rowerze bez kasku.

Po prawej stronie na Poznańskiej zostało tylko jedno niezabudowane pole. Pewnie już niedługo. Deweloper w okolicy buduje domki i to i pewnie wreszcie zdecyduje się tam postawić sklep. Ciekawe, czy będzie bardziej taki jak Aurora czy bardziej jak CH Dąbrówka. Tak czy inaczej mieszkańcy na pewno się ucieszą, że zostanie zlikwidowany nieformalny wybieg dla psów i jedyna wolna przestrzeń w okolicy, może przybędzie nocny sklep. Parking się pewnie przyda. Pamiętam, jak ktoś marzył o ryneczku, skwerze, plaży wiejskiej… No cóż, biznes plan tego nie uwzględnił.

Koniec papierosa. Koniec przerwy. Odgaszam do kosza na śmieci. Widzę, że na poczcie poruszyły się rolety. Znaczy już 10.00. Idę zająć dobre miejsce w kolejce. Mam nadzieję, że osoba przede mną będzie mieć tylko mały list, a nie tonę rachunków.

Autor znany, nie podpisany

Odcinek 483 powieści „Dąbrówka – raj odnaleziony”
Kategoria: