Dobry sąsiad, zły sąsiad

Mówią, że „dobry sąsiad to skarb, a zły prawdziwe utrapienie”.

Życie w społeczności wymaga od nas pewnych zachowań. Funkcjonujemy tak, aby nam było wygodnie, ale także aby nie uprzykrzać życia innym. Dla mnie to oczywiste i naturalne. Niby „wolność Tomku w swoim domku”, ale jednak nie do końca. Wszystkich obowiązuje cisza nocna czy inne zasady dobra sąsiedzkiego. Znam wiele przykładów z życia, mojego własnego, gdzie dobry sąsiad wsparł, pomógł, zaopiekował się, zwrócił uwagę pod nieobecność gospodarzy. Mam dobrych sąsiadów i jest mi z tym bardzo dobrze.

Opowiadacie mi jednak Państwo czasem inne historie. O sąsiadach, z którymi nie da się wytrzymać. Którzy składają donosy, są kłótliwi, nieuprzejmi, nie można na nich liczyć w Żadnym przypadku. Wczoraj opowiedziano mi kolejną historię o sąsiadce, która nie daje spokojnie żyć innym. Według osoby poszkodowanej sąsiadka w obecności dzieci używa wulgarnych słów, ale najgorsze jest to, że nawet niszczy nie swoje mienie. Ostatnio skopała ogrodzenie tak, że deski popękały. Wszystko w oku kamery, którą założył mieszkaniec dewastowanej posesji.

Jak radzić sobie z taką osobą? Ja zawsze najpierw próbuję rozmawiać i prosić o zmianę zachowania. Zdaję sobie jednak sprawę, że czasem na rozmowę już za późno. Polecam więc sprawę zgłosić policji.  A Wy Państwo,  jakie macie sposoby na radzenie sobie z trudnymi sąsiadami?

Agnieszka Wilczyńska

Dobry sąsiad, zły sąsiad (zdjęcie nadesłane)
Kategoria: