"Będę pani winny grosza"

Dziś krótki felieton o jednym groszu. Niby to jest tak mało, ale potrafi zepsuć skutecznie humor.

Taka sytuacja:
Z masłem w ręku stoję w niedzielę do kasy w lokalnym sklepie. Takim z logo małego płaza. Weszłam do niego po drodze z kościoła. Przede mną dwóch nastolatków, za mną starszy Pan. 
Pierwszy chłopak kupuje loda i napój. Ma zapłacić 5,28. Ma 5 zł. Sprzedawca nie chce mu sprzedać. Starszy Pan za mną szybko deklaruje, że zapłaci za niego. Lód kolejnego chłopca kosztuje 2.99, tak wyświetla się na kasie, ale sprzedawca mówi "3 zł". Młody daje sprzedawcy garść drobnych. Ten mówi, że za dużo, coś odlicza i bez pytania potrąca przy okazji 28 groszy za pierwszego chłopca. Kolej na mnie. Na kasie wyskakuje 4,99, ale sprzedawca mówi "5 zł". Płacę. Wychodzę.

Kiedy słyszę od sprzedawcy "Nie mam wydać. Będę Pani winna/ winny 1 grosz", kiwam głową na zgodę. Wiem, że nigdy mi nie odda, ale idę na taki układ. Tym razem jednak nikt nie zapytał mnie o zdanie, tylko z góry założył, że się zgadzam. Taka sytuacja zdarzyła mi się nie po raz pierwszy w tym sklepie. Nie jestem z tych, którzy będą się wykłócać o 1 grosz. Po prostu więcej w tym sklepie nie zrobię zakupów, choć jest mi po drodze. Zagłosuję nogami i moim portfelem, bo nie lubię, kiedy ktoś tak mnie traktuje.

Agnieszka Wilczyńska

O jednym groszu
Kategoria: