John Galt mieszka w naszej gminie

Ayn Rand, o której wspomniałem już raz na łamach naszego periodyka, była nie tylko myślicielką, ale i powieściopisarką. Do jej najważniejszych dzieł z rodzaju epiki  należały z pewnością Źródło czy Atlas Zbuntowany. Ten drugi tytuł ukazuje, jak ważną rolę dla całego społeczeństwa odgrywa dobrze rozwinięty biznes i jakie kataklizmy mogą nas spotkać, gdy w kraju podupada przedsiębiorczość.

Istotnie, ten biznes, a nawet – nie bójmy się użyć tego sformułowania – wielki biznes, bardzo nam w życiu pomaga. Ta pomoc stała się dla nas standardem, do którego łatwo się przyzwyczailiśmy, tak jak do tlenu, którego nie widzimy, a który jest kluczowy dla życia. Chodzimy do sklepów, w których zaopatrujemy się w artykuły pierwszej, drugiej i n-tej potrzeby. W samej Dąbrówce jest ich sporo: poczynając od małej Żabki, sklepu z winami, drogerii, a kończąc na Biedronce, Pepco, Stokrotce i dwóch stacjach benzynowych. W sąsiedztwie Biedronki zainstalował się niedawno również sklep jubilerski dla miłośników bardziej luksusowych zakupów. Mamy także w okolicy całą gamę usługodawców wszelakich – rzemieślników, kosmetyczki, dentystów i mechaników – dzięki którym większość ważnych rzeczy załatwimy na miejscu, delektując się błogim spokojem prowincji. Mówiąc w skrócie, jeśli idzie o sprawy gospodarcze, to – cytując wielkiego Stefana Kisielewskiego – Najlepiej to idzie w Wielkopolsce, gdzie zawsze była kultura materialna i praktycznie myślenie…

Ale dlaczego właściwie o tym piszę? Bo – tu znowu słowa Kisiela i moje przy okazji – ja nie mam poglądów politycznych, tylko gospodarcze. I też, tak jak Stefan Kisielewski, nie przepadam za nadgorliwym państwem realizującym szereg utrudnień zwanych reformami, czy to na szczeblu centralnym, czy samorządowym. Poznań i jego okolice (w tym gmina Dopiewo), to tereny obfite w ducha przedsiębiorczości i innowacji między innymi dlatego, że panuje tutaj klimat przyjazny dla biznesu. Pod względem rozwoju gospodarczego Wielkopolska stanowi wzór dla całej Polski. Mówię to z pozycji wewnątrzkrajowego imigranta, który przybył do Poznania (a potem do Dąbrówki) z ziemi lubuskiej. Nikt z moich krewnych nie pochodzi stąd, a jednak w domu nie raz słyszałem zachwyty nad wielkopolskim ładem i zaradnością. Gospodarcze życie wokół nas – w gminie Dopiewo, w Poznaniu, całej Wielkopolsce – uważam za potężny kapitał, którego nie mamy prawa zmarnować. Po prostu o tym przypominam, bo w morzu codziennych, wielkopolskich standardów, do których się przyzwyczailiśmy, bardzo łatwo zapomnieć o źródłach tych standardów.

Róbmy wszystko, co w naszej obywatelskiej mocy, by ten właściwy trend podtrzymać. Weryfikujmy postulaty polityków – i tych krajowych, i tych regionalnych – pod kątem ich użyteczności dla tętniącego życiem rynku. Odsiewajmy projekty, które to tętno spowalniają i adaptujmy te, które je przyspieszają. Atlas Zbuntowany, o którym wspomniałem na początku, to dość przerażająca wizja świata, w którym upada biznes. Mam nadzieję, że nigdy nasza okolica nie stanie się areną takiego scenariusza. A do lektury powieści serdecznie Państwa zachęcam; z powodu mocnego przekazu, ale i walorów literackich!

PS. Lektura pozwoli też rozszyfrować, o co chodzi w tytule!

Paweł Jankowski

Kategoria: