Jak wyjaśnić fenomen Dąbrówki?

Od niepamiętnych czasów zarówno media, jak i powtarzane bezmyślnie prawdy ludowe, karmią nas opowieściami o upadających relacjach międzyludzkich, panującej wszędzie pogoni za pieniądzem, kryzysie rodziny czy atomizacji społeczeństwa. Całkiem popularny jest również stereotyp mówiący o olbrzymiej zawiści między polskimi sąsiadami, którzy – niczym Kargul i Pawlak – pozostają ze sobą w stałym konflikcie, a dodatkowo chcą sobie nawzajem uprzykrzyć życie. Cóż, mieszkam w Dąbrówce od dobrych paru lat i jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób kwitnące życie społeczno- sąsiedzkie tej miejscowości falsyfikuje wszystkie powyższe mity.

Przy ulicy Rycerskiej, będącej jedną z licznych powstałych w obrębie „nowej Dąbrówki”, mieszkają przede wszystkim młodzi ludzie. Wszyscy moi sąsiedzi to osoby z pokolenia millenialsów i ze wszystkimi żyję w stosunkach co najmniej poprawnych, a z niektórymi wręcz w całkiem zażyłych, czego wyrazem jest wzajemna pomoc i naturalna, ludzka życzliwość. Dobra atmosfera nie ogranicza się oczywiście do bloku czy osiedla, bo wystarczy w sobotę rano ruszyć do lasu, by zobaczyć tam uśmiechniętą, kilkudziesięcioosobową grupę biegaczy, którzy nawzajem dopingują się w zdrowym stylu życia. Jak te wszystkie pozytywne zjawiska wyjaśnić? Podobno w świecie zdominowanym przez internet i „zły konsumpcjonizm” nie ma miejsca na więzi społeczne, a jednak…

Nie przypisywałbym nam, millenialsom, zasług za taki stan rzeczy. Daleki jestem od jakiegokolwiek generalizowania takiego czy innego pokolenia – czy to w ujęciu pozytywnym, czy negatywnym. Myślę, że swoje robi przede wszystkim wielkość Dąbrówki – jest na tyle duża, że spokojnie pozwala rozwinąć życie gospodarczo-kulturowe, a zarazem na tyle mała, że pozwala uniknąć atomizacji społecznej. Tej właśnie atomizacji, która definiuje wielkomiejsko-korporacyjny styl życia. Paradoksem jest, że wstępem do takiej atomizacji w Polsce były de facto wielkie, gierkowskie blokowiska w dużych miastach rzekomo prospołecznej Polski Ludowej. Minęło kilkadziesiąt lat, a życie społeczne zaczęło się odradzać – nie w Polsce Ludowej, a w III Rzeczpospolitej. Może jeszcze nie w dużych miastach, ale w dobrze rozwiniętych wsiach i miasteczkach owszem. Także u nas, w Dąbrówce, w tym naszym uroczym skupisku wolnych, pracujących zawodowo, ale i współpracujących ze sobą ludzi. 

Podobno rozwijający się indywidualizm miał zniszczyć społeczeństwo, a okazało się, że pomaga mu się odrodzić. Amerykańska myślicielka Ayn Rand widziała w indywidualizmie źródło nie tylko postępu w dziedzinie gospodarczej, ale też kulturowej i społecznej. Twierdziła, że tylko wolne i zindywidualizowane jednostki mogą stworzyć poprawne, szczęśliwe relacje – zarówno w obszarze miłości, jak i dobrosąsiedztwa czy biznesu. Obserwując w zdumieniu całokształt tego, co oferuje dąbrówkowa społeczność każdego dnia, podpisuję się pod słowami Rand dwiema rękami.

Paweł Jankowski

Jak wyjaśnić fenomen Dąbrówki?
Kategoria: